środa, 14 czerwca 2017

5 inspiracji z paryskiej emigracji # 2

Czerwiec to zdecydowanie mój ulubiony miesiąc. I nie tylko dlatego, że truskawki, czereśnie i moje urodziny ;) Czuć już lato w powietrzu, oceny w szkołach wystawione, bilety na wakacje kupione i w życie wkrada się to cudne wakacyjne podekscytowanie. Czerwiec to już sezon na dobre i dużo się dzieje w plenerze i nie tylko. Sami zobaczcie.

Źródło: www.facebook.com/levillagepreferedesfrancais
1. Na pierwszy rzut TA PIOSENKA KLIK
Pokochałam ją od pierwszego usłyszenia. Choć z tym artystą, bardzo znanym i cenionym we Francji, nie od razu było mi po drodze. Wystarczyło jednak, bym obejrzała kilka odcinków francuskiego "The Voice" i zobaczyła, o jakiej klasie tu mowa. Niech Was nie zmyli ten nieco ekscentryczny i odważny wygląd. Pod skórzaną kurtką kryje się taka wrażliwość, łagodność i klasa, że klękajcie narody. Lubię bardzo, a ta piosenka to będzie hicior. Zapamiętajcie moje słowa ;) Jak zapuszczę, to może lecieć tak godzinę i nie mam dość...:D To też mój ulubiony sposób na naukę języka. Poza tym, ja mam wielką słabość do chórów, a w takim połączeniu to już kosmos. Singiel zapowiada najnowszy album artysty, który wyjdzie NIESTETY dopiero we wrześniu. Już nie mogę się doczekać. Florent Pagny towarzyszy nam w każdej podróży autem.KLIK

2. No i stało się.
W sobotę, ku mojemu smutkowi, zakończyła się kolejna edycja francuskiego "The Voice" i - ku mojej rozpaczy - zakończyła się tak, a nie inaczej... KLIK. Mój faworyt, Nicola Cavallaro KLIK, któremu bardzo wróżyłam zwycięstwo, niestety przegrał z kretesem. Mam jednak nadzieję, że jeszcze go usłyszymy i zobaczymy na scenie... KLIK

3. A w Paryżu słoma pod butami...
Idą wakacje, Drodzy, idą. Oczekuję już przyjazdu mojej mamy. W ubiegłym roku odwiedziła Paryż po raz pierwszy. Wiecie, które miejsce podobało się jej najbardziej? Place Vendôme. A wiecie, co znaleźliśmy na tym najbardziej burżujskim placu w Paryżu? Słomę :D No dobra, zboże. Taka poetycka instalacja. Podobno Gabrielle Channel uważała, że kłosy zboża przynoszą jej szczęście... Ciekawe, co znajdziemy w tym roku... KLIK



4. Kolacja na biało
A teraz będzie o niezwykłej kolacji. Kolacji na biało i to w paryskim plenerze. Słyszeliście o  "Diner en Blanc"? KLIK Akcja jest szalona, a do tego jaka szykowna! Chyba nie znam bardziej paryskiego happeningu, choć kolacje na biało przyjęły się także w innych miejscach na świecie. Wyobraźcie sobie, że kilkanaście tysięcy osób, o umówionej porze i w umówionym miejscu, spotyka się na kolacji, przynosząc ze sobą wszystko: stoły, krzesła, białe obrusy (z materiału, nie z papieru!)), sztućce (prawdziwe, nie plastikowe!), świeczniki i rzecz jasna menu. Obowiązuje elegancki strój, oczywiście na biało. Wydarzenie cieszy się co roku ogromnym zainteresowaniem, ale też jest bardzo elitarne, bo podobno trudno dostać się do grupy organizatorów. To chyba jedyna taka masowa impreza, która odbywa się bez pozwolenia władz miasta, aczkolwiek obowiązują tutaj pewne żelazne zasady, jak np. ta, że miejsce spotkania prawie do ostatniej chwili jest nieznane, impreza kończy się zawsze przed północą, a następnie uczestnicy w kilkanaście minut doprowadzają miejsce do takiego porządku, jakby się tam nigdy nic wcześniej nie wydarzyło. To się nazywa mieć pomysł! Jedno z moich paryskich marzeń do spełnienia. Zobaczcie, jak wyglądało to w tym roku. Kolacja odbyła się w ubiegłym tygodniu na placu przed l’Hôtel de Ville KLIK. Jest na co popatrzeć! KLIK

Źródło http://www.facebook.com/pg/DinerEnBlanc.Paris

5. News z ostatniej chwili
Na koniec news. I to jeszcze bardzo cieplutki. Wczoraj wieczorem Francuzi po raz kolejny wybrali swoje ulubione miasteczko we Francji. Na program Le Village préféré des Français czekam z niecierpliwością co roku. I co roku zachwycam się niezmiennie, jak piękna i różnorodna jest Francja, ale jeszcze bardziej tym, jak Francuzi są dumni ze swojego kraju: poszczególnych regionów, tradycji, kuchni... Mało tego! Oni potrafią się tym chwalić! No bo pomyślcie: przecież oni sami poprzez takie programy napędzają turystykę i to turystykę wewnętrzną przede wszystkim. Potwierdzają to statystyki, które pokazują w wybranych miejscach wzrost liczby turystów w setkach tysięcy nawet. Jak dla mnie genialne! Zawsze, kiedy oglądam ten program, marzę by coś podobnego powstało w Polsce. Mamy się czym chwalić przecież! W tym roku wygrało TO piękne alzackie miasteczko KLIK. Ale zobaczcie też w skrócie resztę prawdziwych perełek. KLIK

My na naszą wish list dopisaliśmy nie tylko zwycięzcę KLIK, ale też Lagrasse i Bèze. Dajcie znać w komentarzu, które miasteczko zdobyło Wasze serce :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz