środa, 30 marca 2016

Styczeń i luty, czyli co z tymi postanowieniami noworocznymi

Marzec już pełną parą. A nawet końcówka. Wiem. Ale to całkiem dobry moment, by spojrzeć wstecz. Trzy pierwsze miesiące nowego roku już za nami. Kto z Was jeszcze pamięta postanowienia noworoczne? A kto się ich nadal trzyma i realizuje, krok po kroku, postawione sobie cele? Zapraszam na podsumowanie stycznia, lutego i marca. Czas się ze sobą policzyć.


środa, 23 marca 2016

Przystanek Bergamo

Kocham Francję między innymi za to, że blisko stąd do Włoch. We wpisie o walentynkowej odsłonie Bergamo zdradziłam już swój sekret miłości do Italii. Tak, kiedyś ten kraj wydawał mi się jedyną miejscówką za granicą, w której mogłabym osiąść na stałe. Życie jednak lubi płatać figle i rzuciło mnie do Francji. Jakby nie było - blisko Włoch, więc nie mogłabym nie korzystać z tego przywileju. Kiedy ujrzałam bilety lotnicze do Bergamo za 19 euro, aż we mnie wszystko podskoczyło. Nie mogło być inaczej - skorzystaliśmy i pojechaliśmy!

Widok z okna hotelu

sobota, 12 marca 2016

Siła

Najpierw woda z cytryną, potem kawa. Otworzyłam okno. Wpuściłam świeże powietrze poranka. Usiadłam przy stole i szukam siły. Na ten nowy dzień. Na lęk o chorą Babcię. Na tęsknotę za bliskimi, skręcającą mnie w środku. Na kolejny pracujący weekend. Na oczekiwania, którym muszę sprostać. Na obowiązki, które muszę wykonać. Na sprzeczne myśli targające głową. Na emigrację. Na życie. 

 

piątek, 11 marca 2016

Jeden dzień z życia emigrantki

Źle spałam. Obudziłam się z tym okropnym skurczem żołądka. Z tym, na który nie ma żadnego sposobu, a który potrafi sparaliżować. Wczoraj dowiedziałam się, że Babcia poważnie zachorowała. Że leży słaba i z gorączką. A przecież w jej wieku to i zwykły katar stanowi zagrożenie. Tydzień temu wysłałam jej kartkę i kilka zdjęć z Bergamo... Babcia uwielbia zdjęcia. A ja codziennie szukam sposobu, jak oszukać tę emigrację, te cholerne tysiąc pięćset kilometrów. Szukam sposobu, jak być bliżej, pomimo... I wysyłam te kartki, słowa czułe, uśmiechy, buźki i zdjęcia... I siedząc na emigracji wyobrażam sobie tę scenę, jak Babcia z radością otwiera paczuszkę. A potem dzwonię i dowiaduję się, że Babcia nie odebrała przesyłki od listonosza, bo była za słaba...




poniedziałek, 7 marca 2016

Paryż-Nicea 2016, czyli jak zostałam fanką wyścigów kolarskich

Zanim poznałam Muszkietera,  nie wiedziałam absolutnie nic na temat kolarstwa ani się tym sportem w żaden sposób nie interesowałam. Ale piękno związku polega na tym, że spotyka się ze sobą dwoje ludzi, którzy mają różne pasje, zainteresowania, poglądy i upodobania kulinarne. I tymi pasjami, swoją wiedzą, odmiennym spojrzeniem na życie i jego różne aspekty ubogacają świat tej drugiej osoby. Albo wkurzają. Bo jest jedno "ale". Trzeba chcieć ujrzeć w tej odmienności bogactwo i szanse na nowe doświadczenia i doznania. Tylko wtedy jest szansa na coś ekscytującego, miejsce na nowe.